
„Zawsze trochę za rytmem, raczej wlecze się niż jedzie”, śpiewa o Duisburgu autor piosenek Philipp Eisenblätter w swojej piosence, będącej wyznaniem miłości do rodzinnego miasta. Ale nawet jeśli nie bije tam Twoje serce i jesteś jednym z tych, którzy się tam przeprowadzili, albo dopiero planują przeprowadzkę, możesz nauczyć się doceniać i kochać to miasto Zagłębia Ruhry.
W mieście stali, Ruhra wpada do Renu. W tym miejscu powstał największy w Europie port śródlądowy. Ma to nie tylko znaczenie gospodarcze, ale także piękny widok, zwłaszcza na wewnętrzny port w pobliżu centrum miasta nocą.
Szary jak stal i beton? To na pewno nie Duisburg. Ponad dziesięć procent powierzchni miasta pokrywają lasy. 600-hektarowy las miejski, czy też park RheinPark, który jest w większym stopniu zdominowany przez przemysł, w Duisburgu jest zielono i kwitnąco.
Stanie w kolejce przed klubem, przy kasie w supermarkecie lub w kolejce po miejsce w restauracji? W Duisburgu rzadko się to zdarza. Wynika to z utrzymującego się spadku liczby ludności, ale jest korzystne dla mieszkańców.
Średnie czynsze poniżej sześciu euro za metr kwadratowy? Miasta takie jak Hamburg, Monachium czy Düsseldorf mogą o tym tylko pomarzyć. W Duisburgu to jest rzeczywistość.
Czy jako część Europejskiej Stolicy Kultury, czy też w trakcie transformacji w „Smart City”, Duisburg jest w ciągłym ruchu i można być pewnym, że to jeszcze nie koniec historii.
„Dymiące kominy”, o których Eisenblätter również śpiewa w swojej piosence, należą w dużej mierze do huty. W Duisburgu produkuje się rocznie około 15 milionów ton tego materiału. To sprawia, że miasto jest europejskim numerem jeden wśród lokalizacji dla przemysłu stalowego. Przedsiębiorstwa takie jak ThyssenKrupp Stahl AG i Hüttenwerke Krupp Mannesmann GmbH przyczyniły się do ukształtowania oblicza Duisburga.