Dlaczego tak dobrze mieszka się w Lipsku?


Dlaczego tak dobrze mieszka się w Lipsku?

Lipsk tętni życiem, rozwija się i pęka w szwach. Szczególnie młodzi ludzie przyjeżdżają i zostają. Mieszkają i pracują w dawnych fabrykach lub starych budynkach, pomagając miastu wrócić do dawnej świetności.

Pozostałości Lipska

Browar został zburzony, pozostał tylko gorący, zakurzony teren, a wokół niego płot budowlany. Wszystko poszło błyskawicznie. Na szczęście stara przędzalnia czesankowa tuż obok stoi do dziś w Lipsku.

Stara przędzalnia czesankowa, szare pudło z innego świata i czasu, jest teraz pełna ludzi próbujących czegoś lub goniących za ideą. To miejsce dla grafików, programistów, malarzy, fotografów, muzyków, architektów, nauczycieli jogi. Jest to zmartwychwstanie w ruinach, nowe życie, nowa praca, początek czegoś innego. Boisko dla ludzi z większą wyobraźnią niż drobniaki. „Lipsk dopiero się budzi”.

Rozwój Lipska

Lipsk rośnie i rośnie. Aktualnie ma dobre 580 000 mieszkańców. Miasto targowe jest numerem dziesięć w Niemczech, ale Lipsk jest jednym z najszybciej rozwijających się miast. 10 000 do 15 000 mieszkańców więcej rocznie, według urzędu miasta. Nowi przybysze, więcej urodzeń niż zgonów od 2014 roku, sprawy idą tylko w górę. W 2030 r. powinno tu mieszkać co najmniej 680 tys. mieszkańców. Lipsk, choć duży pod względem powierzchni, przeżywa okres dojrzewania. Wszystko dzieje się szybciej niż kiedykolwiek można było sobie wyobrazić.

Był taki czas, kiedy miasto reklamowało się: „Lipsk nadchodzi!”. Brzmiało to optymistycznie i z rozmachem, ale nie było prawdą. Lipsk kurczył się i wydawał się raczej zagubiony. Wielu lipszczan szukało szczęścia w Niemczech Zachodnich. Inni opuścili miasto i przenieśli się do okolicznych wsi.

Lipsk ma problemy, o których kurczące się miasta Zagłębia Ruhry chciałyby pomarzyć. Choroby związane z rozwojem. Młodzi ludzie przeprowadzają się do miasta, zakładają firmy, zakładają rodziny, potrzebują mieszkań. Spośród mieszkańców Lipska, którzy byli świadkami pokojowej rewolucji w 1989 roku i ją popychali, dziś nie ma nawet połowy.

W pewnym momencie to się zaczęło. Więcej ludzi z olbrzymiego, ale biednego Berlina przeniosło się do Lipska niż odwrotnie. Składano raporty i twierdzono, że Berlin jest „skończony”. To był czas szumu. Miasto stał się nagle obietnicą, magnesem, było inne i lepsze. Ludzie przyjeżdżali, wprowadzali się do Lipska, pustych domów, zakładali małe firmy. Wtedy właśnie wróciło życie do miasta.

Wizyta w Paunsdorf, na wschodnich obrzeżach Lipska, osiedle przemysłowe, a w jego środku ogromne centrum rządowe, spuścizna po pierwszym premierze Saksonii Kurcie Biedenkopfie, który kazał wybudować to miejsce na odludziu. Najpóźniej za trzy lata, jak mówią naukowcy, instytut chce wrócić i znaleźć się w środku miasta. „Tam, gdzie są ludzie”.

Przeprowadzka do Lipska

Lipsk oferuje niewiarygodnie dobre warunki życia. Nawet jeśli czynsze podwoiły się w ciągu ostatnich 15 lat, to w porównaniu z Monachium, Berlinem, Hamburgiem, Düsseldorfem czy Stuttgartem to nic takiego. Dziesięć do dwunastu euro za metr kwadratowy za luksusowe mieszkanie? Gdzie można znaleźć coś takiego? W Lipsku jest, nie ma problemu. W Lipsku można również wjechać do centrum miasta i znaleźć miejsce parkingowe.

Wszystko ma swoją cenę. Nawet szybki wzrost. Lipsk nie może oszczędzać i na razie wstrzymał planowaną spłatę długu w wysokości 25 mln euro rocznie, ponieważ potrzebne są pieniądze na szkoły i świetlice. I na przystępne cenowo mieszkania.

Pas wokół miasta jest bardzo ciasno zapięty. Wielu z nich nie zarabia dużo pieniędzy: dochód rozporządzalny prywatnych gospodarstw domowych wynosi średnio 16 500 euro rocznie na mieszkańca. O tysiąc mniej niż w Dreźnie. Jeszcze pięć lat temu obawiano się, że jedna czwarta gospodarstw domowych w Lipsku może znaleźć się poniżej granicy ubóstwa. „Mamy BMW i Porsche, mamy Amazon i DHL” – tak opisuje to burmistrz Lipska.